sobota, 27 listopada 2010

Tragedy.

Co za wspaniały dzień! Uwielbiam wszelakie przeglądy piosenek, jeszcze w takim towarzystwie! Ale ponad to uwielbiam te niezliczone kilometry, zamarzające włosy, zapach świeżego śniegu, salę na szpitalu i nasze rozmowy. Za te kilkanaście godzin pragnę podziękować w całości panu D. Uwielbiam również piosenkę i wiedz, że będzie mi się aż po piach kojarzyć z Tobą i Naszym łażeniem. ; )

Boję się tylko tego, co stanie się/mogłoby/stało się? Nie rozumiem siebie, lecz kto mnie zrozumie samego tak dobrze i w całości jak nie ja sam?

I merytorycznie kończąc, nie bez powodu wysłałem akurat tą piosenkę Tobie.
Najzwyczajniej w świecie żałuję. Choć nigdy niczego nie powinniśmy żałować. Razem możemy być wyjątkowi, a osobno zwyczajni. Ale, czy to już przypadkiem nie czas przeszły? Już nie ma Ciebie, osoby, z którą mogłem być wyjątkowy. To przykre.

Tragedy *listen*

the tragedy that we knew as the end...

1 komentarz: