Faktem najbardziej mnie dołującym nie jest sam stan między mną i Tobą, ani też między mną i Tobą2. Raczej sama myśl, że nigdy już nie ujrzę na waszych twarzach uśmiechu, .że w pierwszym przypadku nie jestem, mimo że próbowałem nie raz, w stanie nic zmienić, po prostu jest to nie możliwe. Nasuwa mi się wniosek, że obojętność jest dużo gorsza od nienawiści. A jeśli chodzi o postać nr 2... Nie mam już czego ratować. Ciebie już tam nie ma, nie potrafię w Twoich oczach wyszukać osoby, którą kiedyś widziałem. Ludzie się sobie nudzą, rozumiem, ale przez ostatnie tygodnie, w te bezsenne noce, ciągle nasuwa mi się pytanie, czy moglibyście, choć na chwilę, być dla mnie tymi samymi osobami, którymi ja dla Was już nigdy nie będę? Mogliśmy odejść od stolika póki wygrywaliśmy...
Sam natłok emocji jest wprost nie do zniesienia, a gdy dodam do tego oglądanie tego wszystkiego co z wami związane, umieram. Popadam ze skrajności w skrajność i ciągle na zmianę usiłuję sobie wmówić, że te rzeczy odchodzą zastąpione codziennością, albo... Albo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz