Z tamtego okresu pamiętam, że paliłem jak smok, uwielbiałem moje czerwone trampki i miałem długie włosy. Chciałbym jeszcze raz przejść się przez ten cudowny, pachnący majem myślachowski las, z paczuszką fajek i puszką lecha w ręku. Chciałbym, abyś choć na chwile był dla mnie tym, kim ja dla Ciebie już nigdy nie będę. Wracam do domu, widzę matkę, która znowu krzywi nos, bo śmierdzę fajkami, ale to mi nie przeszkadza, ważne że jest kot, który pcha mi się na kolana i wtedy myślę sobie, że on mnie w jakiś sposób rozumie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz