Usiadłem po turecku na balkonie, z papierosem w ręku. Słońce przyjemnie grzało, wiał ciepły, jesienny wiatr, drzewa były już prawie bez liści. Kot usadowił się na moim udzie i patrzył na mnie tymi swoimi wielkimi, brązowymi oczami, jakby próbował mi coś przekazać. Zapach papierosowego dymu mieszał się z zapachem jesiennego powietrza, kot dalej wpatrywał się we mnie, a ja wiedziałem, że on w jakiś przedziwny sposób mnie rozumie. Petulia, you're in my blood again.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz