niedziela, 20 listopada 2011

Alice Practice

Był wielki trip po południowej Polsce, kosmicznie wymęczający, ale jakże spełniający. Odwiedziłem dwa miasta, mój kochany od zawsze kraków, ale przybyłem tam z częstochowy, w której się wprost zadurzyłem. W krakowie kocham nocne spacery i ludzi, oczywiście nie przechodniów, lecz moich znajomych, którzy są cudowni. Poza tym kraków ciągle żyje. A co sprawiło, że kocham częstochowę..? Właśnie. That's small part of understatement.

Poza tym, jakby nie patrzyć, od kilku miesięcy najlepiej wychodzi mi rozkochiwanie w sobie ludzi i ich nieustanne ranienie. Uwierzcie, to boli mnie z taką samą siłą, jak innych.

2 komentarze:

  1. dam Ci buziaka częstochowskiego. ; *

    OdpowiedzUsuń
  2. "od kilku miesięcy najlepiej wychodzi mi rozkochiwanie w sobie ludzi i ich nieustanne ranienie.", skąd ja to znam...
    kochany Chmielowsky ;-*

    OdpowiedzUsuń