Ludzie idą, czasem jadą, ale zawsze zmierzają do celu, którego właściwie nie ma. W dodatku nie doceniają drogi, którą pokonują, bo interesuje ich tylko to, co jest na jej końcu. A przecież końca nie ma. Na końcu jest tajemnica, dla każdego inna. W zależności od poglądów, wiary, zrozumienia, intelektu... Ale do rzeczy!
Nie znoszę uczucia, które towarzyszy mi od jakichś dwóch tygodni. Tej zjebanej niepewności i uczucia, że nie będę mógł zbudować swojego zjebanego, nowego jutra nawet za tysiąc lat, biorąc pod uwagę paradoksalny fakt, iż umrę w tym stuleciu. Że po prostu nie będę mógł być szczęśliwy z kimkolwiek innym niż z Tobą, tylko dlaczego, kruca fuks, nic nie czujemy do siebie, hm? Może to banalne, ale chciałbym, żeby choć to było trochę prostsze. Tak czy inaczej - idzie wiosna i może przyniesie jakiś nowy powiew w moje dosyć nudne życie.
Powinni się na chwilę zatrzymać. Stanąć w miejscu i ruszyć naprzód dopiero wtedy, kiedy już będą wiedzieli, czego pragną.
OdpowiedzUsuń