Jedna z najgorszych nocy życia już na szczęście za mną. Lubię sprawiać pozory normalności przed resztą rodziny, czyli zasypiać około 5tej nad ranem i dla niepoznaki wstać jak zwykle o 5:20. Przedstawiłem szopkę jak to szykuję się do wyjścia i zamiast wyjść wróciłem do swojego pokoju i poszedłem spać dalej. A co do nocy..
Poziom żałości w moim umyśle osiągnął krytyczny punkt i zrobiłem tak jak opisałem to w pierwszym akapicie - popłakałem sobie do coverów Adelki. Około 3ej wyłączyłem laptopa, położyłem się na plecach i zacząłem oglądać sufit i słuchać jak deszcze bębni o dach. 'Siedzę i gapię się w sufit. Dlaczego? Bo wydaje mi się, że rozumie mnie lepiej niż podłoga'.
A za utrzymanie mnie w jako takim stanie umysłowym dziękuję dwóm państwu. Pannie A. i Panu A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz