poniedziałek, 23 stycznia 2012

Someone Like You

Od dwóch dni nic nie robię innego, jak tylko słucham tego świetnego coveru. To, że jestem skurwysynem nie znaczy, że nie lubię sobie czasami popłakać do coverów Adelki. Ale do rzeczy..
Jedna z najgorszych nocy życia już na szczęście za mną. Lubię sprawiać pozory normalności przed resztą rodziny, czyli zasypiać około 5tej nad ranem i dla niepoznaki wstać jak zwykle o 5:20. Przedstawiłem szopkę jak to szykuję się do wyjścia i zamiast wyjść wróciłem do swojego pokoju i poszedłem spać dalej. A co do nocy..
Poziom żałości w moim umyśle osiągnął krytyczny punkt i zrobiłem tak jak opisałem to w pierwszym akapicie - popłakałem sobie do coverów Adelki. Około 3ej wyłączyłem laptopa, położyłem się na plecach i zacząłem oglądać sufit i słuchać jak deszcze bębni o dach. 'Siedzę i gapię się w sufit. Dlaczego? Bo wydaje mi się, że rozumie mnie lepiej niż podłoga'.
A za utrzymanie mnie w jako takim stanie umysłowym dziękuję dwóm państwu. Pannie A. i Panu A.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz