sobota, 2 kwietnia 2011

Wonderwall!

Gdy S. pojechał dzisiaj rano wyszedłem na taras, przewietrzyłem się i zrobiło mi się w lepiej w głowie. Napisałem do Ciebie, zapaliłem fajkę i jakoś dotarło do mnie, że ten głupawy tydzień już się kończy, że znowu niewyobrażalnie za Tobą tęsknię. Nie mogę się na niczym skupić, o niczym innym myśleć. Czasami aż z trudem oddycham. Ale co jak co - piątek już tylko bliżej niż dalej! You're my wonderwall!


A co do mojego sobotniego lenistwa: Siedzę na tarasie, wpierdalam racuszki swojej własnej roboty, popijam imbirowym dżindżersem i czekam na smsa od Ciebie. Lubię wiosnę! <3\



Afterthought of life is easy - everybody's gotta die someday..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz