Z wczorajszym koncertem Hey nie równa się nawet lipcowy Pearl Jam! O samym koncercie - co mogę powiedzieć? Zdarte gardło, obolały kark, nogi i kręgosłup oraz uśmiech od UCHA do UCHA!
Ale nie było by tak świetnie, gdyby nie towarzystwo Joanny! Nocne włóczenie się po krakowie jest z Tobą CUDOWNE! Ale przejdźmy do spraw bardziej merytorycznych.
Czasami dotyka mnie refleksja na temat tego, dlaczego jestem sam i nie mogę znaleźć tej swojej 'drugiej połówki'. Już myślałem, że coś zaczyna się rodzić, ale nie wiem - wmówiłem to sobie? Czy człowiek może być wyzbyty z uczuć? Mam nadzieję, że nie, bo jeśli by ta teoria była prawdziwa - byłbym najlepszym przykładem Mechanicznej Pomarańczy.
Chciałbym, w pewnym momencie słuchając piosenki z linku, móc razem z Kasią śpiewać/krzyczeć/wrzeszczeć 'Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!'.
Cyt, iskierka zgasła...

Tak, człowiek może być wyzbyty z uczuć. Może być robotem bez ducha, zdarza się. Więc nie jesteś sam pod tym względem. Owszem, to mija, ale znów wraca. Niestety - na dłużej. A miłość... Miłość to dopamina i noradrenalina, które wywołują euforię z pewnych przyczyn biologicznych, jak zapach, proporcjonalna budowa ciała...
OdpowiedzUsuń