czwartek, 23 grudnia 2010

It Happened Today.

Duże, lecz mocno już nadjedzone pokłady czekolady i michałków, litry kawy, symbioza z kocykiem oraz setki przeczytanych stron - moja dewiza na nadchodzące dni. 
Dzień dzisiejszy to apogeum świątecznych zakupów, dlatego pozostaję w domu i cieszę się z tego, że mam święty spokój. Już mam dość latania, załatwiania, ugadywania, marnowania czasu, który mogę przeznaczyć na tak wiele ważniejszych dla mnie spraw. Poza tym - Lubię takie poranki jak dzisiaj. Aura na tyle ciepła, że pozwala wyjść na taras w samym dresie, do tego kubek kawy i papieros. Lubię też, gdy mogę wygrzać moją wyblakłą twarz w cieplutkich promieniach słońca padających na miasto T.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz