czwartek, 19 sierpnia 2010

bella Luna

Szykuje się przedostatni tydzień wakacji, nie chcę, nie lubię, nienawidzę, fuuuuj! Możę skończę... oO


Bawiłem dzisiaj z Joanną 4 dzieci. Jakże cudownie. Ale ja nie o tym. Wszystko się zmienia, kończy, lub zaczyna. Przedemną teraz czas na nową szkołę, nowe znajomości, ale wszystko to dzieje się kosztem czegoś innego, tej drugiej strony. Szczerze mówiąc, mógłbym zostawić w spokoju przełom ostatniego roku i jego początek i tam żyć. TAM moglibyśmy żyć. Tak cudownie zawieszeni w nadprzestrzeni. Mogliśmy odejść od stolika, póki wygrywaliśmy...

+ jeszcze Moniunia wraca z Wien, przydałoby się wpaść na Lbż.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz