Miałem szczerą nadzieję, że moje nieprzespane noce już odeszły. Albo przynajmniej będą rzadkością. No niestety, znowu jest środek nocy, a w sumie za godzinę będzie już świtać, no a ja znowu witam bloggerów kolejnym wpisem.
Ciężko jest leżeć i gapić się w sufit. Nawet nie mam się do kogo odezwać. Nikogo nie ma już na FB, a nie będę nikogo budził bezsensownym telefonem w środku nocy. Więc leżę.
Ciężko jest wstać, gdy nie ma się powodu, aby podnieść się z wyra.
Ciężko jest trwać do weekendu, gdy nie masz powodu, aby go wyczekiwać.
Ciężko jest siedzieć na lekcjach, sprawdzać co kilka minut telefon i za każdym razem rozczarowywać się brakiem koperty na wyświetlaczu.
Ciężko jest automatycznie po wejściu do autobusu wyciągać telefon aby napisać sms i nagle uświadomić sobie, że to bez sensu.
Cholernie ciężko jest budzić się w niedzielę samemu, z zamarzniętym nosem.
Ciężko jest wracać z przystanku i nie rozmawiać przez telefon.
Ciężko jest nie widzieć Twoich oczu.
Ciężko jest spacerować.
Ciężko jest przebywać w pokoju, we własnym pokoju, który bardziej pachnie Tobą niż mną.
Lubię patrzyć się na ścianę na przeciw drzwi.
Lubię spoglądać na mój nadgarstek.
Lubię oglądać mój pulpit i zawartość kilku folderów na nim.
Lubię siedzieć oparty o kolumnę i spoglądać na materac.
These things they go away replaced by everyday.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz